Odbicie
Pozytyw i negatyw · 1989 i 1992
Twarz zamknięta w graniastosłupie. Dopóki blok jest zamknięty, to forma abstrakcyjna, bryła drewna lub brązu; po otwarciu pokazuje twarz dwa razy — pozytyw i negatyw, płaskorzeźba i jej odcisk. Oba obrazy się dopełniają: żaden z nich, sam, nie jest całą twarzą. Żadna inna seria nie wypowiada tak wprost tematu, który przechodzi przez całą twórczość Antoniny: obecność i jej ślad.
Słowo wraca przez całą drogę twórczą — już wśród terakot z 1969 roku są «Odbicia w niepamięci» — a motyw znajduje pełną formę w dwóch «Kolejnych odbiciach» na przełomie lat dziewięćdziesiątych: najpierw w mahoniu, potem w brązie.
Dwie połowy
Dwie rzeźby noszące ten tytuł. Mahoń pokazujemy w czerni i bieli, brąz w kolorze: patyna jest częścią dzieła.
-
Wejdź do sali → AW.S.0041 Kolejne odbicia
1989 · mahoń · wys. 40 cm, dwa elementy
Muzeum Regionalne, SiedlceDwie połowy zamykają się w jeden blok; po otwarciu ukazują pozytyw i negatyw twarzy.
-
Otwórz kartę dzieła → AW.S.0051 Kolejne odbicia
1992 · brąz i marmur, trzy elementy
Muzeum Regionalne, Siedlce
Otworzyć blok
Słowa artystkiW katalogu towarzyszącym krakowskiej wystawie z 1988 roku Ignacy Trybowski opisuje te prace jednym prostym zdaniem: to popiersia i twarze zamknięte w graniastosłupach — przy ich otwarciu ukazuje się pozytyw i negatyw podobizny. Dwa obrazy, które się szukają: jeden jest formą, drugi przestrzenią, którą forma zajęła.
I to sama artystka podsuwa krytykowi obraz, który nadaje serii sens: blok kryjący obie połowy jest «jakby sarkofagiem naszego życia» — tym, co z nas zostaje odciśnięte w rzeczach i ludziach, przez których przechodzi nasze życie. Odbicie nie jest tu kopią: jest formą, którą obecność zostawia za sobą.
Mahoń z 1989 roku trzyma obie połowy zszyte mosiężnymi klamrami, jak szwem; brąz z 1992 otwiera je na marmurowej podstawie — twarz z przodu, jej skorupa za plecami. A słowo było już dwadzieścia lat wcześniej, w terakocie z 1969 roku «Odbicia w niepamięci»: motyw rodzi się jako pytanie o to, co zostaje.
«To jakby sarkofag naszego życia…»